Bezwarunkowa miłość

Według Arta Williamsa (https://www.goodreads.com/book/show/1872665.Pushing_Up_People) trzeba swój Zespół kochać bezwarunkowo… Trochę jak małżeństwie i w rodzinie. Wspólnie pokonujemy trudności i bariery i nie bierzemy pod uwagę możliwości rozstania, bo z definicji jesteśmy razem.

Pewnie się da, natomiast wymaga to bardzo zdrowej organizacji, w której panują partnerskie relacje, ale jednocześnie istnieje duża potrzeba sukcesu. No i da się to osiągnąć tylko w trwałych Zespołach, bo inaczej podchodzi się do małżeństwa, a inaczej do romansu – tak słyszałem J.

Na pewno warto jednak otworzyć się na kolegów i koleżanki oraz przyjąć, że ludzie są dobrzy i chcą dobrze. Ludzie dostosowują się oczekiwań: jeżeli będziemy oczekiwać, że oszukują i się lenią, to spełnią te oczekiwania. Jeżeli będziemy oczekiwać, że staną na głowie, żeby osiągnąć cel, to też to zrobią.

W ogóle to strasznie dużo podobieństw i analogii pomiędzy zarządzaniem i życiem w rodzinie, wychowywaniem dzieci. Nie dlatego, że uważam, że pracownicy są dziecinni, po prostu to jest podobna relacja. Z jednej strony jest hierarchia, a z drugiej podstawą sukcesu jest szacunek i partnerstwo. Z tego, zachowując zdrowy rozsądek, można wyprowadzić wszystkie dobre praktyki.

Turkusowy manager

Kilka dni temu miałem okazję uczestniczyć w meetupie, którego tematem były różne aspekty wdrażania turkusu w organizacjach. Spotkanie prowadziły konsultantki z polskiej filii Energized.org (https://energized.org/pl/energized-org-polska/). Spotkanie delikatnie opóźniło się ze względu na paraliż komunikacyjny stolicy, ale warto było czekać.

Jedno z pytań uczestników dotyczyło roli menedżerów w organizacji bez menedżerów. W uproszczeniu jest kilka alternatyw, na przykład:

  • Objęcie roli specjalisty
  • Opieka nad procesem, facylitowanie procesów zarządczych

I w zasadzie drugi punkt określa rolę menedżera, niezależnie od tego w jakiej organizacji funkcjonuje. Najlepszy menedżer to taki, którego nie widać (Nieco gorszy jest taki, którego ludzie kochają, jeszcze gorszy jest ten, którego się boją, a najgorszy ten, którym gardzą i z którego się śmieją – ale to inny temat). Fundamentalne, sprawdzone praktyki zarządcze można stosować zawsze i zawsze okażą się skuteczne.

Matsushita leadership

Leadership to wyznaczanie celów i kierunków działania, oraz podążanie za tymi celami wspólnie z Zespołem. Każdy w indywidualny sposób próbuje wypełniać taką rolę. Lubię czytać książki związane z tematyką zarządzania i leadershipu, bo można czerpać z nich inspirację i szukać nowych sposobów współpracy z Zespołem.

Ostatnio przebrnąłem przez książkę „Matsushita leadership” autorstwa Johna Kottera. Jak dla mnie troszkę za dużo w niej peanów na temat głównego bohatera, ale sama część biograficzna jest wartościowa i zapamiętałem z niej następujące elementy:

  1. Lider, który stoi na czele przedsiębiorstwa powinien wyznaczać długoterminowe cele, które wyprzedzają trendy. Matsuhita-san stawiał swojemu Zespołowi zarządzającemu cele, do których inne firmy dojrzewały kilka lat później.
  2. Obojętnie w jak trudnej sytuacji jesteśmy należy ją traktować na chłodno, jako problem, dla którego należy poszukać rozwiązania.
  3. Obojętnie jaką byśmy mieli władze i pozycję, ludzi należy traktować z szacunkiem. Czasami oznacza to, że spokojnie czekamy w kolejce po hamburgery https://www.dailymail.co.uk/news/article-6603399/Bill-Gates-63-photographed-waiting-line-local-Seattle-burger-shop.html a czasami, że nie terroryzujemy obsługi w restauracji, tylko życzliwie podchodzimy do osób, które robią wszystko, aby rzetelnie wywiązywać się ze swoich zadań.

Powinniśmy również zdefiniować misję/nadrzędny cel, z którym Zespół będzie się utożsamiał. Tylko wtedy problemy firmy lub projektu będą wspólnymi problemami. W przeciwnym wypadku, w razie kryzysu, sprawdzi się porzekadło, że liderzy są bardzo samotni.