Lubię żołnierski styl komunikacji. Książka https://www.goodreads.com/book/show/23848190-extreme-ownership nie mogła mieć innego stylu, bo napisało ją dwóch emerytowanych komandosów z oddziałów specjalnych Navy Seal.

Ekstremalne przywództwo, o którym piszą, zawiera się w dwóch elementach:

  • Lider od początku do końca odpowiada za całość przedsięwzięcia i musi o tym pamiętać mierząc się z każdym problemem
  • Ponieważ efektywnie można zarządzać grupą tylko 4-6 osób lider musi delegować odpowiedzialność i w ten sposób budować liderów na każdym poziomie zarządzania

Prosty koncept, ale wymaga samodyscypliny, dystansu i pokory. Autorzy w przystępny sposób wyjaśniają jak realizować praktyki ekstremalnego przywództwa. Prostota jest jednym z jego elementów, bo ułatwia komunikację i pozwala zdefiniować jasne, zrozumiałem dla Zespołu cele.

Książka jest odświeżająca, zmusza do refleksji, a jej styl i tło misji w Iraku sprawiają, że czyta się przyjemnie, a momentami z lekkimi wypiekami na twarzy. Nawiązania do biznesu niewiele natomiast wnoszą, ponieważ doświadczenia autorów z pola bitwy łatwo odnieść do innych dziedzin.

Zachęcam do lektury.

Brak weny

Dopadł mnie kryzys twórczy i nie bardzo mam pomysł i potrzebę, żeby coś napisać. To niedobrze, bo mój kolega Hubert powiedział mi, że trzeba pisać jak się pisze bloga. Powiedział mi zresztą dużo innych ciekawych rzeczy, ale kilka zapamiętam na zawsze. Na przykład, że dużo łatwiej jest coś zbudować niż sprzedać.

Sprzedaż to jest zacne działanie, o ile oczywiście sprzedaje się wartościowe produkty lub usługi w etyczny sposób. Nie ma dziedziny biznesu, która może obyć się bez sprzedaży. Ostatnio słyszałem w radiu reklamę produktu, w której narrator stwierdza, że ten produkt jest tak dobry, że nie potrzebuje reklamy. Wyczuwam pewną sprzeczność.

Bardzo dużo oczekiwałem od książki https://www.goodreads.com/book/show/31138556-homo-deus, ale męczyłem się strasznie. Jak dla mnie za dużo filozofii, a za mało mięska. Jeżeli chodzi o książki to nie jestem wegetarianinem.

日本

Trochę ponad rok temu, dość niespodziewanie, zacząłem pracować z klientami z rynku japońskiego. Wcześniej wiedziałem tylko, że mieszkają na wyspie i że jedzą dużo ryb. No i że zaatakowali USA w 1941 roku.

Po kilkunastu miesiącach współpracy mogę pokusić się o krótkie podsumowanie tego co warto czerpać od Japończyków:

  • Szacunek – przykładają bardzo dużą wagę do grzeczności i wzajemnej serdeczności w codziennych relacjach
  • Zasady – nie wszystkie rozumiem i nie wszystkie cenię, ale podoba mi się konsekwencja w przestrzeganiu zasad
  • Wspólne cele i wartości – jeżeli grupa ma wspólny cel to jest bardzo konsekwentna w realizacji, inna sprawa nie jest łatwo ten wspólny cel ustalić
  • Detale – Japończycy lubią piękno i przywiązują dużą wagę do szczegółów, które umilają codzienne funkcjonowanie
  • Obsługa Klienta – nie spotkałem się jeszcze nigdzie z tak ciepłą i płynąca z serca życzliwością podczas obsługiwania Klientów w lokalach gastronomicznych. Nawet Przysmak nie może się równać w tym zakresie z japońskimi kolegami

Struktura w firmach jest mocno hierarchiczna, ale jednocześnie nastawiona na delegowanie. Za rok przeczytam tego posta i napiszę czy się z nim zgadzam.