Uwolniona

Czytałem ostatnio wspomnienia Tary Westover https://www.goodreads.com/book/show/35133922-educated i wciąż zastanawiam się o czym jest ta książka. Na pewno nie jest o edukacji, Mormonizmie ani o fanatyzmie religijnym. Edukację w jej przypadku mógł zastąpić na przykład sport, Mormonizm dowolna inna religia, a chory fanatyzm ojca wojskowa dyscyplina.

Tara w trudnych momentach dostała wsparcie od bliźnich, ale sama musiała podjąć trudne decyzje. Mam wrażenie, że czeka ją jeszcze dużo pracy nad sobą, aby uporządkować myśli i nie cofnąć się w rozwoju o 20 lat. W sumie to przygnębiająca konkluzja.

Książkę polecam czytelnikom o mocnych nerwach, bo poziom absurdu zagraża zdrowiu psychicznemu.

Today matters

Nie ma wiele książek, do których wracam, ale do tej zamierzam: https://www.goodreads.com/book/show/389921.Today_Matters. Przystępna, ciekawa forma, masa anegdot i historii z życia, a przede wszystkim masa inspiracji. Jeden z rozdziałów pewnie przeczytam jeszcze kilka razy. Poza teorią John Maxwell zaproponował formułę samodoskonalenia, która pozwala wypracować pozytywne nawyki w wybranych dziedzinach życia. Przetestuję i być może za jakiś czas odniosę się w tym miejscu do efektów oraz samej formuły.

Kiedyś na spotkaniu z coachem usłyszałem, że nie coachuje się pracownika tylko człowieka. Innym razem, że po zakończonym dniu pracy nie powinno się od tej pracy całkowicie odcinać. Praca, niezależnie od jej charakteru, jest istotną częścią życia. Życie zawodowe i prywatne nie powinny być oddzielone, powinny się uzupełniać.

Jakoś tak już jest, że w pewnym momencie szukamy balansu, przynajmniej większość z nas. Ale to błąd, bo balans oznacza równowagę między czymś rozłącznym, która jest nieosiągalna i nie jest dobra. Myślę, że powinniśmy szukać harmonii, która daje poczucie sukcesu i satysfakcji. Różne dziedziny naszego życia powinny się zazębiać i uzupełniać. To harmonia, która może dawać efekt synergii. John Maxwell wyjaśnia jak rozumie poszczególne dziedziny i jak pracować, aby osiągnąć harmonię.

No stress

Jakiś czas temu, w ramach umartwiania się, oglądałem inauguracyjne mecze nowego sezonu polskiej piłkarskiej Ekstraklasy. Jeden z młodych piłkarzy, podczas pomeczowego wywiadu, został zapytany o to czy odczuwał duży stres w czasie swojego debiutu. Odpowiedział mniej więcej tak „nie, nie stresuję się, bo robię to co kocham”.

Presję i stres fundujemy sobie sami i zaczyna się w naszych głowach. Cytując trenera Woodena: „Success comes from knowing that you did your best to become the best that you are capable of becoming””. Zainwestowanie 100% talentu i pracy w zadania, które kochamy wykonywać, jest sukcesem. Nie pozostawia miejsca na niedosyt, dyskomfort, frustrację i stres.

Prowadzę sporo spotkań rekrutacyjnych. One zawsze są dużym stresem dla kandydatów, mimo że staram się zbudować przyjazną, otwartą atmosferę. Dla tych kandydatów, którzy przygotowując się do spotkania trafili tutaj (a zdarzają się tacy) mam kilka wskazówek:

  • szukam analitycznych, komunikatywnych, zespołowych zawodników
  • na spotkaniu bardzo zależy mi, żeby Was poznać, a nie przechytrzyć – zrelaksujcie się i dajcie się poznać